
Miłośnicy serii „Upadli” zapewne z ogromnym zniecierpliwieniem wyczekiwali czwartego tomu sagi, pt. „Dzień gniewu”. Książka już jest, a ja miałem okazję zapoznać się z jej treścią na początku maja.
Na samym początku chciałbym zaznaczyć, że lektura czwartego tomu o upadłych aniołach była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Sniegoskiego. Moja recenzja może być w pewien sposób specyficzna, ponieważ napisałem ją, nie znając trzech poprzednich części. Jednak czwarty tom jest tak ciekawie skonstruowany, że jako nowicjusz w znajomości sagi „Upadli”, nie miałem większych problemów z poznaniem wielu wątków całej fabuły. Zapewne nie mam wiedzy, którą posiadają wszyscy ci, którzy przeczytali trzy poprzednie tomy, jednak zrozumiałem tę anielską rzeczywistość, myślę, że z łatwością.
„Dzień gniewu” przynosi wiele akcji, niesamowitych wydarzeń i zaskakujących sytuacji. Przed Aaronem Corbetem stoją kolejne, niezwykle ważne zadania do wykonania- zgodnie z przepowiednią nasz bohater ma pomóc upadłym aniołom w uzyskaniu zbawienia, oraz przywrócenie porządku w miejscach nękanych przez jego śmiertelnego wroga - Werchiela - przywódcę boskich potęg. Nieobliczalny Werchiel zamienił świat Aarona w koszmar zabierając mu prawie wszystko co kochał. Nasz bohater nosi w sobie ogromny ciężar odpowiedzialności - los świata i uzyskanie wiecznego szczęścia przez potępione anioły, leży w jego rękach. Jakby tego było mało, ukochana Aarona - Vilma - piękna półkrwi anielica, bardzo ciężko znosi swoją przemianę w anielskiego Nefilima. Młodej dziewczynie z trudnością przychodzi akceptacja swojej inności i nauczenie się z nią żyć. Corbet może jednak liczyć na wsparcie swoich przyjaciół - Lorelei - młodej anielskiej czarodziejki oraz jej ojca Lehasha. Naszemu bohaterowi wiernie towarzyszy labrador Gabriel. Aaron posiadł umiejętność rozumienia psa i języków wszystkich istot żyjących, co pozwoliło mu swobodnie, przepływem myślowym komunikować się z błyskotliwym Gabrielem. Młody półanioł stara się spełniać swoje przeznaczenie. Jednak nie spodziewa się, że przepełniony szaleństwem Werchiel ma dla niego bardzo okrutną niespodziankę. I w tym całym szaleństwie, niezwykle ważną rolę odegra ojciec Aarona- upadły anioł, niszcząca siła, skazana przez samego Boga na życie w otchłaniach piekła.
Język książki jest w miarę prosty i klarowny. Fabuła naprawdę wciąga. Kolejne rozdziały przynoszą wiele akcji i jednocześnie budują napięcie. Bohaterowie często wracają do wydarzeń z poprzednich tomów, dzięki czemu możemy lepiej zrozumieć dane sytuacje i wejść w rolę głównych postaci. Warto zwrócić uwagę na okładkę, która swoim mrocznym klimatem przyciąga. Graficznie książka jest bardzo profesjonalnie dopracowana.
Czwarty tom sagi z cyklu „Upadli” to fantastyka w bardzo dobrym wydaniu. Książka jest pełna akcji; sceny walk opisane zostały z niezwykłą dokładnością i brutalnością. Pozycję czyta się błyskawicznie, a skończywszy chcę się więcej. Zakończenie daje wyraźne sugestie, że Aaron Corbet powróci. I oby tak się stało.
Zalety:
- wciągająca fabuła
- dobrze zbudowane napięcie
- działanie na wyobraźnię
- interesujący bohaterowie